Menu

odrosnę w rdzeniu drzewa

poezja, literatura, muzyka, sztuka

Festiwal prawykonań

nati.z

Festiwal Prawykonań Polska Muzyka Najnowsza / 24 - 26 marca 2017

Podczas siedmiu koncertów tegorocznej edycji Festiwalu zabrzmią dzieła czołowych polskich kompozytorów, m.in. Rafała AugustynaZbigniewa BargielskiegoRyszarda GabrysiaZygmunta Krauzego, Hanny Kulenty - Majoor, Krzysztofa MeyeraPiotra Mossa.

Wywiad z Joanną Wnuk-Nazarową, dyrektorem naczelnym NOSPR tu

Poranek symfoniczny w NOSPR - transmisja on-line

nati.z

Streaming dostępny jest na oficjalnym kanale NOSPR na YouTube i na stronie internetowej Programu 2 Polskiego Radia.  

https://youtu.be/xjLlWrfXEcI

W programie usłyszymy utwory francuskich i polskich kompozytorów Francisa PoulencaAlberta RousselaAntoniego Szałowskiego Mikołaja Góreckiego. Orkiestrę poprowadzi urodzony w Libanie, obecnie związany z warszawskim środowiskiem muzycznym Bassem Samir Akiki, a solistką będzie znana i utytułowana skrzypaczka Kaja Danczowska. 

Wykonawcy:

Bassem Akiki dyrygent

NOSPR

Kaja Danczowska skrzypce

Marcin Majchrowski komentator

 Program:

Antoni Szałowski – Uwertura

Francis Poulenc – Suita z baletu Les biches

Mikołaj Górecki – Concerto-Notturno na skrzypce i orkiestrę smyczkową

Albert Roussel - suita F-dur op. 33


Kolejność wykonywania utworów zmieniona, nie wg programu.

Muzyczny styczeń

nati.z

W końcu się wybrałam na koncert, dziś następny, a dalsze w przyszłym tygodniu.

W programie: Johannes Brahms - Sonatensatz-Scherzo; Ignacy Jan Paderewski - Sonata a-Moll Op. 13; George Gershwin - Summertime z opery "Porgy nad Bess";William Kroll - Banjo i skrzypce; Fritz Kreisler - La Gitana, Maurice Ravel - Kaddish; Manuel De Falla - Taniec hiszpański; Grażyna Bacewicz - Trzy tance (polski, mazowiecki, słowiański)



wiersze nowe i stare

nati.z

Z Gazety Trybunalskiej  (więcej w linku)

Pręga

Ciemność i jasność dzieli niebo. Nad głową rzeka
poszarpanych chmur z obrazów prerafaelitów. Odgłosy.
Niedawno, drogą obok jechał ciągnik, mignęły kule siana.

Niedawno na hałdzie rozkopywałam kamienie, węgiel –
szukałam ziemnych grzebuszek. Popołudniami śledziłam:
pływy nartników, trzepot motyla w słoiku. Gołębiarze

wozili na wózkach klatki. Pokój odbity w oknie.
W śnie zakrwawiona twarz ojca, w szpitalu przewiązane oczy.
Wszystko przypomina się dokładnie, gdy czytam

wiadomość na smartfonie: niewidzialne znaki mogą zaważyć
na twoim życiu, wyślij MAG na podaną stronę. Trzy dni
bezpłatnie, dni zmartwychwstania. 

Widoczność

Po zboczu schodzi stado saren, gdzie dzikie róże,
splątane tarniny, gnijące szyszki chmielu. Za chwilę
promienie ogrzeją zmrożoną trawę, zasrebrzą

bransolety. Na północy słup wysokiego napięcia,
czerwone dachy, pod którymi w snach dowiemy się o śmierci
tych, którzy jeszcze żyją. Mgła napłynie od lasu,
posiądzie okolicę.


Z artpubu (więcej w linku)

Nie lubię mówić o swoich wierszach, tłumaczyć – wtedy czytelnik może się rozczarować, bo jego odczytanie, ścieżka w tekście często jest inna niż autora. Chociaż mam ulubione teksty, do których wracam z sentymentem. Wśród nich są ważne dla mnie zapisy chwil, sytuacji związanych z bliskimi osobami, które odeszły. Tak powstał dyptyk, opowiadający o spacerach w miejscach znanych z dzieciństwa ( teraz wyglądają inaczej).

W roku 2008 /dyptyk/

Lubimy siedzieć i patrzeć w głąb stawu.
W. Voolf
I
Z ławeczek dla wędkarzy zarzucamy myśli
w podwodne, głębokie życie. Zwierzenia, 
wydają się płynąć i marszczyć niby sukno,
albo są flotyllą statków. W gąszczu sitowia

opadają na dno, cięte ostrą trzciną. Środek wody
odbija drzewa, coś niezwykłego. Na powrót
staję się dziewczynką i mogłabym chodzić
po ich cieniach od brzegu do brzegu.

A Łucja widzi czerwone karły. Może to
pomyślenia pozostawione przez innych?
Nie, traci wzrok w słoneczne popołudnia.
II
Na żywo
Patrzymy na ręce kobiety i mężczyzny.
Drobią chleb, karmią dzikie kaczki.
Obok jej przygarbione plecy. Tai chi traw

wmawia czułość, zawraca czas. Błogo.
W stawie zanurzam stopę. Sprawdzam
lekkość wody. Ochładza kręgi nartników.
Coś mówi, mów. Słowa tlą się, więdną.
Biorę za rękę kruchość. Wchodzimy w drzewa.

 © Natalia Zalesińska

"ktoś miłowany tu przyjdzie"

nati.z

Z życzeniami na Święta

Granica słowa

 Asi

Przez okno osadzone w grubym murze starego domu,

zza równo przystrzyżonego żywopłotu, dociera zgiełk ulicy.

Siedzę obok Asi nad białą kartką papieru, na którą

z jej wykrzywionych ust ścieka lepka ślina. Asia nigdy


 

nie nauczy się sztuki pisania i czytania. Nigdy nie ujmie

w zdanie żadnej ze swoich myśli. Wyciągam z jej ręki

kredkę i chustką wycieram usta. Tulę do siebie i mówię

cicho nad jej główką kilka miłych rzeczy. Ile rozumie?


 

Nie wiem. Wyraźnie czuję, że jest szczęśliwa. Jej szczęście

przechodzi na mnie tak, jak przechodzi ciepło dotyku

albo czyjeś spojrzenie. Jedna z tych chwil, kiedy słowa,

nawet te najlepiej trafione, przegrywają z milczeniem.


Autor:  Robert Feszak Wnętrza Gór

 

etnos ensemble

nati.z

Wspaniały wczorajszy wieczór, zapełniona sala po brzegi, wszyscy zasłuchani. Energetyczna muzyka klezmerska, tanga Astora Piazzolli, utwory - kompozycje Konrada Merta (niektóre nawiązujące do muzyki, o korzeniach arabskich jak np. "Shisha"). Szczególnie spodobała mi się bajkowa " kołysanka", która może być inspiracją do napisania wiersza dla dzieci. Gościnnie wystąpiła Katarzyna Merta (siostra akordeonisty). Jej gra na skrzypcach  i śpiew, wprawiły mnie w nostalgiczny nastrój, bo jakże się czuć w dźwiękach "Ajde Jano". Po koncercie można było zakupić debiutancką płytę, otrzymać autografy zespołu.

"Rubinowa Hortensja"

nati.z

We wrześniu napisałam kilka nowych wierszy, które chciałam sprawdzić na konkursach poetyckich. Wysłałam zestawy na trzy konkursy, na dwóch zostałam nagrodzona ( Lębork, Piotrków). W sobotę 3 grudnia 2016 roku w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej (mieszczącej się w byłej synagodze) w Piotrkowie odbyło się podsumowanie 46. Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego o „Rubinową Hortensję”. Uroczystość poprzedzono minutą ciszy, dla uczczenia pamięci tragicznie zmarłego Przemysława Skrobka, pracownika biblioteki. Potem jedyny obecny juror dr hab. prof. nadzw. Arkadiusz Morawiec – wykładowca uniwersytecki odczytał protokół. Niestety, nie było przewodniczącego jury Wojciecha Bonowicza ( a miałam poprosić o dedykację w tomiku "Echa", był w Szczecinie) i Michała Sobola. Zdobyłam I nagrodę oraz oryginalny rubinowy puchar z huty „Hortensja”, darowany przez panią Emilię Tomecką, członkinię Stowarzyszenia Polskich Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy z siedzibą w Paryżu.

Rubinowa Hortensja w Piotrkowiefot. Katarzyna Renkiel

Rubinowa Hortensja w Piotrkowie

fot. Katarzyna Renkiel

Później Artur Barciś przeczytał po jednym wierszu autorstwa trzech głównych laureatów. Następnie rozpoczął swój recital przelatany anegdotami i "rozważeniami na temat bycia aktorem". Nigdy nie zapomnę aktorowi, że kazał mi powiedzieć " i cóż że ze Szwecji". Zabrałam się za to powoli, a on: tak każdy potrafi, jednym ciągiem i szybko proszę!. Na szczęście nie tylko ja zostałam tak "torturowana". Piotrkowska publiczność była zadowolona z występu, a po, ustawiła się w długiej kolejce, prosząc aktora o autografy, zdjęcia.

Jeden z moich wierszy;

Bezdech

Na jednym z pomników przyrody gnieżdżą się huby,

dziuple. Pod nimi zawsze skruszone drewno. Za sercem

z kwiatów –  plac zabaw. To tam w zimowe przedpołudnie

uderzyła główką o ławkę. Błysk w oku gawrona,

 

ucisk. Potrząsałam jej ciałem.

Gdy zaczęła płakać, drzewo poruszyło się,

poprószyło śniegiem.

 

Natalia Zalesińska

Spotkania poetyckie

nati.z

W miesiącu, w którym spadają liście z drzew, dużo się działo. 16 listopada w Gawlikówce miałam przyjemność czytać swoje wiersze na spotkaniu autorskim. Jeszcze przed czytaniem.

19 listopada byłam na finale XII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Kazimierza Ratonia w Olkuszu. Ciekawa relacja z tego wydarzenia tu. Ubiegłoroczna laureatka konkursu Marta Tomczyk-Maryon czyta wiersze z tomiku "Sto par bytów".


Przewodnicząca jury Magdalena Rabizo-Birek, krytyk literacki i redaktor naczelna kwartalnika "Fraza" czyta werdykt tegorocznej edycji konkursu.

Swoje wiersze czyta laureat I nagrody Paweł Podlipniak.

Ubiegły weekend spędziłam na północy. Do Lęborka wyjechaliśmy już w czwartek. Pogoda dopisała tak jak i szybka jazda autostradą Łódź - Gdańsk. Niestety w okolicach Kutna owiała nas mgła jak z horroru S. Kinga. Na szczęście tylko kilkadziesiąt kilometrów. Potem słońce i błękitne niebo, i zjazd w kręte drogi południowych Kaszub (autostrada stała się już nudna). Lębork jest ciekawym miastem, jest co zwiedzać, a mieszkańcy gościnni.

Kościół św. Jakuba



25 listopada został rozstrzygnięty XXXI Ogólnopolski Konkurs Literacki im. M. Stryjewskiego., gdzie otrzymałam III nagrodę. 

2016, Natalia Zalesińska, Marian Kurzydło

Później mogliśmy wysłuchać Michała Gasza z zespołem GaDMuTrio w recitalu zatytułowanym „Wielka 8semka”. „Wielka 8semka” – to zestaw piosenek z repertuaru znanych polskich wykonawców – Andrzeja Zauchy, Stana Borysa, Grzegorza Ciechowskiego, Stanisława Soyki, Czesława Niemena, Grzegorza Markowskiego, Marka Grechuty oraz Zbigniewa Wodeckiego.

Nagrodzone teksty z wszystkich edycji konkursu można przeczytać tu

A w sobotę - witaj Łebo!



Harfa pięknie brzmi

nati.z

Słucham (od czasu do czasu) uczestników Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im.Henryka Wieniawskiego. Wczoraj dla odmiany byłam na koncercie w Akademii Muzycznej.

W programie: Giuseppe Verdi, Elias Parish-Alvars, Tadeusz Baird, Max Bruch. Interesujące dla mnie były Sceny (Rozmowa, spór i pojednanie) Tadeusza Bairda na wiolonczelę, harfę i orkiestrę (1976–77)

"Po obu stronach"

nati.z

W czerwcu ukazała się antologia 

rok wyd.: 2016 

autorzy: Julia Dunajewska, Zenon Dytko, Jolanta Dzierań, Monika Fiodorów, Jolanta Gęsicka, Marta Jurkowska, Beata Kyan, Agata Litwin, Marcin Niziurski, Bogusław Olczak, Piotr Ornoch, Krzysztof Rodak, Krystyna Szel, Barbara Zakrzewska, Natalia Zalesińska, Marta Zelwan 
ilustr.: Marcin Niziurski, Piotr Ornoch
wyd.: Autorskie Galerie Sztuki

Serdecznie zapraszam!. Będę duchem, podobno w pierwszym rzędzie.


Z M (21)

nati.z

Pobyty w  mieście będą dłuższe, wypady na wieś krótsze. W M. owocowo: winogrona, jabłka, grusze i jeżyny. Kwitną kwiaty, motylowiec, dziewanna przywieziona z Katowic (wykopana z torowiska) przyjęła się w gliniastej ziemi (trzeba było stworzyć jej warunki: żwir, piasek). W piątek zasadziłam chyba z 200 tulipanów. Pod moim miejskim oknem nadal dobrze się mają nagietki, aksamitki, nasturcje. W przyszłym roku będzie "malwowo"!

Z promocji "Święta żywych"

nati.z

W środę 22 czerwca w Centrum Kultury MOK w Olkuszu odbyła się promocja najnowszej książki poetyckiej "Święto żywych" Łukasza Jarosza. Wiersze pierwszego laureata Nagrody im. Wisławy Szymborskiej czytali znakomici krakowscy aktorzy Jerzy Trela i Wojciech Trela.

Spotkanie w niecodziennym anturażu wystawy pt. „...się plecie”, dla uczczenia trzydziestej rocznicy śmierci Władysława Wołkowskiego (artysty okrzykniętego Michałem Aniołem Wikliny i zaliczanego do najwybitniejszych europejskich dizajnerów XX wieku.) zaczęło się od przywitania przybyłych przez Łukasza Jarosza, który opowiedział o swoim pierwszym spotkaniu z Jerzym Trelą, o tym jak uścisnęli sobie ręce. Aktor już po raz trzeci czytał poezję Łukasza, tym razem ze swoim synem. Przed czytaniem zmienił wiklinowy fotel na wiklinowe krzesło, bo na nim lepiej się siedzi, a przede wszystkim nie zapada. Wprowadzeni zostaliśmy w świat wierszy, mogliśmy w nich być, przeżywać. Po spotkaniu nastał czas na otrzymanie dedykacji, podziękowaniu autorowi i aktorom za popołudnie w klimacie świetnej poezji. Można było obejrzeć prace Wołkowskiego.

 

Jerzy Trela czyta wiersze ze "Święta żywych".

Łukasz Jarosz z nieznaną czytelniczką, drugą w kolejce po autograf.

zdjęcia własne

"czas przebudzić się i przestać śnić"

nati.z

Wydawnictwo Stowarzyszenia Autorów Twórczości Artystycznej, Warszawa 2015

O ile się nie mylę, to debiutancka książka poetycka Piotra Ornocha. Autor w wierszu "vintage story" pisze: chyba obudzę się ze snu/ zupełnie gdzie i kiedy indziej - bo kiedyś w końcu trzeba się obudzić, może nasze ziemskie życie jest tylko snem (jak mi to przypomina Matrix) - czas się obudzić i przestać śnić (pora). Wiersze refleksyjne, szukające tropów, czym jest życie tu i teraz. Zakorzenione we Wschodzie, ponieważ Piotr jest buddystą. Każdy egzemplarz książki jest ponumerowany i podpisany przez poetę, który nadał im rys niepowtarzalności - co najmniej jedną ilustrację, w każdej książce inną dopracował ręcznie.

medytacje autobusowe
 
siedzieliśmy
oddzieleni przegubem
 
ja w kolanach
     w koanach
ona w krzyżu
        w pacierzu
 
wyszliśmy na żądanie
na tym samym przystanku
osobnymi drzwiami
a potem
ruszyliśmy w swoje strony
 
zakonnica
i ktoś
 
heksagram pięćdziesiąty siódmy
 
ile można o tym wietrze
mówią gołębie furkocząc skrzydłami
starszy pan w brudnych butach
i siatkowej koszulce
działkuje na krzesełku
obserwując wróżebne znaki
rysowane przez ptactwo na niebie:
 
przyszłość jawi się pewnie
jeśli będzie trzymać się swej drogi
mądre niedziałanie
zaniknięcie winy
 
nad głową błękitne łąki
a u stóp zieleń rozgwieżdżona
złocistością mniszków
 
być może
 
chłodny i mokry
wieczór
 
przez ulicę przebiega
zgrabna dziewczyna
z gitarą na plecach
 
włosami troskliwie
osłania futerał
przed niebem
 
chłodny i późny
wieczór
 
być może w jej życiu
ostatni
 

"jak ten szalony świat rozpuszcza się, zamienia w kałużę"

nati.z

Wydawca AGS, Warszawa - Izabelin, 2016

      Na okładce książki wydanej przez Autorskie Galerie Sztuki Marcina Niziurskiego widnieje zdjęcie obrazu namalowanego przez Martę.Wydaje się, niby spokojny widok: w nurcie rzeki odbija się niebo, brzegi porośnięte trzciną, trawą i lasem. Błogo i sennie. Nic bardziej mylnego, jest w tym obrazie coś niepokojącego i tajemniczego. Stamtąd przychodzą do mnie niepokoje. (Zima chodzi po kolędzie).

     W pierwszym wierszu z tomiku „Między rzeką a lasem” poetka pisze: Dopóki wciągać nas będą historie/ pisane na chodnikach, upychane/ w ciasnych dworcowych tunelach,/wielokrotnie powtarzane jak stukot/ kół pociągu, ciągle będziemy śledzić/ koleje ludzkich losów.( Plotka). I czytam jej książkę, czytam historie, prawie wszystkie bolesne, przejmujące.

Apokalipsa albo niebo nad Czelabińskiem

 Koniec zaczął się na początku dnia,
kiedy jeszcze nie wyschła farba.
Jednooki świstem przeciął płótno nieba,
 
została smuga albo ślad,
jakby nie mógł wylądować samolot.
Dookoła tylko popiół i swąd spalenizny.
 
Rzeki płyną cicho złożonymi dłońmi,
a miasta wylewają ludzi pod mosty.
Ulice rodzą bandytów, narkomanów i złodziei,
 
trudno tu o powietrze, o kawałek nieba.
Najtrudniej jednak być sobą, kiedy wszyscy
wokół mówią obcymi językami.
 
Cudze pole, gorzkie zielsko ziemi
i dalekie jak Syberia, ale niebo
wszędzie jednakie, oddycham tym niebem,
 
które wkrótce po mnie przyjdzie.
 
 Czereśnie
         ojcu
 
Posłuchaj jak drży ziemia,
pękają czaszki owadów.
Zaraz podłączą tlen,
będą uczyć trawy oddychania.
 
Posłuchaj jak pulsuje światło
w przewodach ambulansów,
żyłach kroplówek,
jak rozrasta się skrzep
w kruchych palcach.
 
Posłuchaj, zanim
będziesz mi zrywał
krwawiące czereśnie,
a drzewo cię połknie,
wypluje jak pestkę.

"Nie ma końca. Bo jak rozległy może być ból?"

nati.z

Okładka książki Mullaghmore

Wydawnictwo Forma, Szczecin 2016

Trzecia poetycka książka Małgorzaty Południak. Autorka zaprasza czytelnika w miejsca, które są "czymś więcej niż snem", bo przecież taka jest Irlandia. Malownicze wzgórza, surowość przyrody, torfowiska są tylko tłem, za nim jest tajemnica, strach wiersza, czy zwyczajne życie z radością i smutkiem. Przemijanie, dostrajanie się do inności. 

Mullaghmore

Dla mnie to miejsce jest czymś więcej niż snem,
w którym rozbieram się z ciemnych błękitów, w doskonałości
z wyrzeczeń przechodzę do żywego. Nad torfowiskiem
dostrajam sierpniowe good morning do materii.
Łagodnieję nad brwiami. Roje robaków polują jak dawniej.
Czy możemy tak trwać? W ich życiu przechadzać się, wahać.
Nasze ciała mogłyby leżeć pod drzewami. Jednak wstajemy
i bez lęku dodajemy kolorytu pagórkom, toniemy w oceanie,
wypływamy, nabieramy ostrości. Ta sama siła, która zgina konary
w locie. Ścigani przez umysł, porywani przez nurt, nikt nas nie chce
w raju owadów. Tak się zestarzejmy, wchłaniając zapach,
fragmenty rond, kwartałów, mury ogrodów.
Nawet sprzedawca precli spokojnie wyrabia ciasto, a ty
brzęczysz nad uchem, rozpalasz siatkówkę w oku.
Aż w końcu spadnie deszcz. Wyłowią nas razem,
z żabami, wonnymi kwiatami, ze stawów. Nie zmarnowaliśmy
swojej szansy.

Brzemię

Nie piszę o krwi miesięcznej, wkłuwaniu się pod skórę
skurczach, które generują ciepło. Wiersz jest zapisem strachu.
Spaloną korespondencją z młodości. Podwiązki, zakładki
z książek. Igiełki cedru. Zbiegają się ze sobą. To ciężka choroba –
nie móc przystanąć. Nie móc.
 
Przysłaniam twarz, a ty krzyczysz, że po tamtej stronie
Będę martwa. Bardziej się nie da. Więc opuszczasz mnie,
dojrzałe jabłka, kości do gry.
 
Zamyślam się nad czerwoną pastą z papryki. Zgłodnieliśmy
albo nie możemy wyobrazić sobie zapomnienia, waty w bawełnianych
siatkach. Wypełnione grzebałam w dole, posypywałam wapnem.
Z przeciętych do kości palców, sterczące ścięgna. Po moim odejściu
pozostaną blizny.
 
Dziury. W jesiennym niebie, kolekcji bursztynów i nosorożców.
Towarzystwo zbiorowej histerii. Mają podobne cienie,
skradają się. Ubrane we flanelowe koszule, zdobione
w filcowe kwiaty. Wyściełane liśćmi.
Podczas powodzi tracimy się z oczu,
zostają słowa.

" i piszę, bo chcę istnieć również w innym świecie"

nati.z

 

ebook Święto żywych

Wydawca: Biuro Literackie, Stronie Śląskie - Wrocław, 2016r

W ubiegły czwartek dotarł do mnie najnowszy tom wierszy Łukasza Jarosza.„Święto żywych” zawiera wszystkie wydane  poetyckie książki autora (2006-2016) oraz nowe wiersze w ostatniej części. Więcej na temat można przeczytać tu  

Wizerunek

Cichną psy i ludzie zbliżają twarze
do dymu i ognisk. Wieczór – dudni we mnie
daleki wagon, roślina pryska pod kosiarką,
dzwoni szpadel w ziemi.
 
Odjeżdżam spod domu ( z zewnątrz widzę,
jak ojciec zapala światło, rozgląda się
po kuchni ) i piszę, bo chcę istnieć
również w innym świecie.

Zamiast wstępu
 
Rozrzucam piach, sadzę krzewy, sieję trawę.
Pytałem ją, czy jest Bóg, szybko odpowiedziała: tak.
Zawsze byłem nie w tym miejscu miłości, gdzie
powinienem. W piekle sumienia, pod odległą gwiazdą.
Popijałem wodę wodą, rzekę rzeką. Obrażony w koronie
deptałem tę wulgarną ziemię, liście jak skrzydła ptaków.
Chciałem nas ocalić, lecz zaklinania nikły w tłustym
powietrzu, a wierz karlał, przeciekał jak sito.
 
Rozgrabuję piach, który niknie między źdźbłami,
rozsypuję ziarna. W nocy wiatr łamie gałąź sosny.
Teraz rozumiem, że miłość i wiara to różne sprawy.
Gdy odpoczywam, widzę, że worek torfu i paczka nasion
nie wystarczą, by obsiać ten skrawek pola.
 
Pętla
 
Zamyślony, zmyślony,
oparzony okiem.
Mija taksówkarza, który drugiemu
próbuje naprawić zamek kurtki,
dziewczynę, która schyla się po klucz,
odsłaniając sińca na plecach. To wtedy,
kiedy chciał być żywy, postanowił
nie dopisywać już nic do świata.
 

Fragmenty książki "Święto żywych"  można przeczytać  tu 

Wywiad z Łukaszem Jaroszem tu

"na skraju widzialnego świata"

nati.z

Dostałam w marcu tego roku, przyszła pocztą od autora, z życzeniem miłej lektury. Książka, do której kilkakrotnie wracałam i będę wracać. Podzielona na trzy rozdziały. Refleksyjna, filozoficzna. Pojawiają się w niej wiersze, których inspiracją była lektura Homera (Czytając Homera), Pliniusza Młodszego (Wyjątki z Pliniusza), Lukrecjusza (Fragment z Lukrecjusza), Wergiliusza, Szekspira, ale również współczesnych jak np. G. Ajgiego (Śnieg w wierszach Ajgiego). W innych widzimy poetę spacerującego z córką (Ewolucja), opowiadającego sen (Zelem), szczególnie medytującego(Oddech, Wtrącenie, Przypowieśc o wodzie, Zimowa opowieść). Niepokojąco piękny jest wiersz przedostatni - żadnej poezji, tylko śmierć (Psalm) i ostatni (Prospelologia) - Zejdź z drogi./ Ustąp miejsca./ Przestań być./ Odetchnij.

KRYSTALIZACJA

 


Dziś wieczorem zawadzające sobie obłoki:
wiatr ma nareszcie wychodne. Miasto i kanał
biegną osobnymi nurtami, a staw na wyspie nadrabia
zieloną miną. Piję kawę. Układam pasjansa. Wczoraj
przypadkowe spotkanie z żoną Iksa.
Na twarzy miała wypisaną całą jego poezję
razem z przekładami i niezliczonymi nominacjami.
Dziś popołudnie bez słów i bez książek.
Proste czynności, których nikt nie zauważy.

Piękno sztuki? Nie, po prostu kurz starty z półki,

ryż wrzucony do garnka, spacer z psem po najbliższej,

jeszcze nieusuniętej okolicy.

 


ZELEM

 


Wczoraj wieczorem śnił mi się Sefed.
Jak to możliwe? Przecież nigdy tam nie byłem.
W jednej z krętych uliczek spotykam siebie
sprzed lat, z jakiegoś prawieku, kiedy stawało się na polu
i wyciągało ręce, żeby przywołać wszystkie wiatry ziemi.


Wiatry nie przybywały, ale został obraz
między ciałem  i duszą, zapieczony,
obcy mej istocie. Osłaniał mnie od środka,
jakby tkwił tam od zawsze, bronił wstępu
do siebie, ryglował kamienne podwoje.

 


NIEOPOWIEDZIANE HISTORIE

 


Wiersz nie jest łatwopalny.

Ogień nie jest wierszem.

Ciążą ku sobie w osobnych historiach,

które, raz opowiedziane, nigdy nie są wolne,

przepływają jak strzępy obłoków po papierowym niebie:

bursztyn rozeta figowiec.

 

Pamięć niepamięć

nati.z

 

antologia Pamięć niepamięć, wydanie I Autorskie Galerie Sztuki, 2016

Ilustracje Piotr Ornoch, Marcin Niziurski

okładka, redakcja i skład, korekta  Marcin Niziurski

korekta Barbara Zakrzewska

Autorzy: Jolanta Dzierań, Beata Kyan, Piotr Ornoch, Krystyna Szel, Natalia Zalesińska Marta Jurkowska, Julia Dunajewska, Krzysztof Rodak, Barbara Zakrzewska, Agata Litwin i Marcin Niziurski.

Dziś dotarły do mnie dwie ciężkie przesyłki. Czytam. Kilka wierszy z antologii :

pomniki w pamiętniku

urodziłam się w PRL-u
pamiętam pochody
biało-czerwone rzeki w korytarzach ulic
niech żyje! niech żyje!
stary czy młody
lepiej żeby puste miejsce w szeregu
nie należało do ciebie

urodziłam się w PRL-u
wiem jak poprawiać błędy na maszynie do pisania
przez kalkę
parzę kawę z fusami i mogę wywróżyć że
najlepsze dekady mam już za sobą

urodziłam się w sam czas
żeby z żelaza budować papierowe samolociki

Jolanta Dzierań

kiedyś było tyle przestrzeni

kiedyś byłem dzieckiem 
a świecie było mnóstwo przestrzeni
było tak przestronnie
między miejscami
między chwilami
między odczuciami

między 
słowami

[ teraz wszędzie
jest tak ciasno
że aż brakuje tchu]

Piotr Ornoch 

Scheda

Lęk, który przyszedł do mnie
w minucie poupychał godziny,
trawi moje podniebienie jak rdza trawi
starą wskazówkę języka.

Mój dziadek nie umarł, a zaledwie
odszedł, zabrał ze sobą królestwo
umazane błotem, berło wyrwane
twardej ziemi, szczerbatą koronę
i szlacheckie nazwisko.

Jego tron poszedł w obce ręce;
na granice najechały chwasty
i dręczące muchy, dusza mnie od środka
jak czarny dym, jak garść popiołu.

Marta Jurkowska

Ruiny

już dawno opuścił przestrzeń blask 
tamtej menory
i babie lato pożegnało
ostatnią nitkę tałesu

tylko wiatr nad zburzoną synagogą
załamuje ręce
drzew
a bezgłośne macewy 
wciąż rozmawiają
z powietrzem.

Barbara Zakrzewska

Korekta obrazu

Powrócił wspomnieniem,
ożył we mnie po roku
widok chwili jesiennej:
miasto niedzielne...
ludzie i kościół...
sen gołębi na bruku...
głębia ciszy wokół.

Marcin Niziurski

Organowo

nati.z

 Widok z ulicy Zacisznej

Nowe organy w Auli im. Bolesława Szabelskiego znajdującej się na ostatnim piętrze Akademii Muzycznej w Katowicach) zbudowała firma Skrabl ze Słowenii, w oparciu o założenia programowe prof. Juliana Gembalskiego. Dnia 19 listopada 2015 roku rozpoczął się ich montaż i trwał, wraz z intonacją, strojeniem, do końca marca 2016 roku. Inauguracja miała miejsce podczas uroczystości oddania do użytku rewitalizowanej auli w dniu 4 kwietnia 2016 roku. Nowy instrument łączy cechy brzmieniowe organów późnobarokowych i romantycznych.

Można zobaczyć jak przebiegała rewitalizacja auli tutaj

W muzeum organów ( w Akademii Muzycznej w Katowicach)

Zdjęcia własne

© odrosnę w rdzeniu drzewa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci